Sukces od zaplecza, czyli stanowisko Trenera ds. analiz

Trener analityk to osoba, o której nie słyszy się często. Nawet, gdy drużyna odnosi sukcesy, on wciąż skupiony na pracy, pozostaje w cieniu. Takie stanowisko w City Wilanów zajmuje Bartosz Golat - Trener ds. analiz. Bartek zajmuje się również trenowaniem młodzieży w klubie KS Wilanów oraz nałogowo czyta książki. Pomiędzy wieloma obowiązkami udało mu się znaleźć chwilę, by opowiedzieć mi o swojej pracy. Na czym dokładnie polega analiza gry? Czemu takie stanowisko jest potrzebne drużynie? Przekonajcie się!



Bartku, powiedz proszę parę słów o sobie. Co Cię łączy z piłką nożną? Jak to wszystko się zaczęło?


To są te najtrudniejsze pytania (śmiech). Ciężko skrócić parę lat życia w kilku zdaniach, ale spróbuję. Będąc dzieckiem starałem się grać w piłkę nożną, natomiast rodzice postawili mi warunek, że jak będę miał słabsze oceny, to mnie wypiszą z klubu. Okazało się, że po miesiącu już byłem wypisany (śmiech). Wiadomo, że i tak z kolegami grywałem na podwórku, ale ja dosyć szybko, bo już w wieku około 15 lat zainteresowałem się futbolem od strony trenerskiej. Nabrałem wtedy przekonania, że nie chcę być piłkarzem. Wiedziałem też, że nie gram jakoś świetnie i są ode mnie lepsi, nawet na podwórku, a co dopiero w klubach. Bardziej interesowałem się byciem trenerem. Zacząłem o tym czytać gazety, książki i biografie. Trochę zaciekawiła mnie też psychologia. W pewnym momencie nawet chciałem iść na studia psychologiczne, ale nigdy nie lubiłem języka polskiego, więc zdawanie rozszerzonej matury z tego przedmiotu było dla mnie czymś niemożliwym do zrealizowania. Finalnie poszedłem na studia zupełnie niezwiązane z piłką nożną, ale już w trakcie studiów postanowiłem zrobić kurs trenerski. Dowiedziałem się, że nie potrzeba mieć doświadczenia piłkarskiego, żeby dostać się na szkolenie. Jeśli nie jesteś zawodnikiem, to musisz odbyć praktykę w klubie. Mnie na staż do grup dziecięcych przyjął jeden klub z warszawskiej Pragi. Popracowałem tam około 4 miesiące i mogłem już przystąpić do kursu trenerskiego. Potem to już się samo potoczyło - kolejne szkolenia, konferencje, również te poza związkiem piłkarskim. Później zdecydowałem się pójść na studia podyplomowe o profilu Analityk gry sportowej na WSZiC-u we Wrocławiu. Jak tylko zrobiłem licencje, zacząłem pracę w klubach młodzieżowych, a po zakończeniu nauki, starałem się znaleźć pracę w seniorach albo w starszej grupie młodzieżowej. Zaobserwowałem natomiast, że wielu trenerów w niższych ligach boi się, że asystent będzie na nich donosił prezesowi. Spotkałem się z taką sytuacją w klubie, że trener odmówił mojego przyjęcia bo stwierdził, że będę kablował jakie błędy popełnia na treningu. A to zupełnie nie jest moja rola. W końcu trafiłem do projektu City Wilanów. Znajomy polecił mi tę pracę, jako miejsce gdzie nie boją się wyzwań. Łącznie mam już za sobą 4 lata bycia trenerem.


Oprócz pracy w City Wilanów, udzielasz się również w KS Wilanów. Tam trenujesz młodzież?


Tak, prowadzę w KS Wilanów dwie grupy dziecięce. Pracuję tam od lipca 2019 roku, natomiast wcześniej pracowałem jeszcze w kilku innych klubach. Często było tak, że byłem zmuszony do zmiany miejsca pracy bo zawodnicy rozchodzili się do lepszych drużyn. Niektórym szło tak dobrze, że odchodzili do Legii, Polonii, czy Escoli. My zostawaliśmy z pięcioma zawodnikami do gry i dalsze prowadzenie drużyny nie miało po prostu sensu.


Czyli można powiedzieć, że jesteś teraz trenerem całego Wilanowa?


Można tak powiedzieć (śmiech).



Zazwyczaj pierwszym marzeniem młodych chłopaków jest bycie piłkarzem, a dopiero w okolicach końca kariery pojawia się chęć, by zostać trenerem. U Ciebie jest inaczej. Czemu wybrałeś jednak karierę trenera, a nie piłkarza?


Racja. Najczęściej scenariusz jest taki, że początkowo zostaje się zawodnikiem, a gdy po 30-stym roku życia zdarzy się kontuzja, która wyklucza z gry na dłużej, to żeby nie tracić czasu zdobywa się wykształcenie trenerskie. Wtedy po zakończeniu kariery ma się kilka drzwi otwartych. W moim przypadku było tak, że nawet na podwórku starałem się liderować. Przed meczem, gdy rozgrywaliśmy spotkania między dzielnicami, starałem się powiedzieć chłopakom jak chcemy zagrać i kto jaką ma rolę na boisku. A koledzy zazwyczaj słuchali tego co mówię i starali się wprowadzać to w grę. Jednocześnie w momentach, gdy wyjście na podwórko było niemożliwe przez karę od rodziców lub złą pogodę, szukałem na komputerze takich gier, które pozwoliłyby na rozwój talentu trenerskiego. Grałem więc w różnego typu manager'y piłkarskie, w których trzeba było zarządzać drużyną, klubami, finansami, sztabem, czy rozwijać boiska treningowe. Właśnie w tym się odnajdywałem, podczas, gdy moi koledzy grali w popularnego wtedy Counter Strike'a. A gdy na boisku wyszło coś zgodnego z moim planem, to jeszcze bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to jest to, co chcę robić.


Powiedz w takim razie, czym właściwie zajmuje się trener ds. analiz?


Właściwie to mogę powiedzieć o tym co robię w City Wilanów. Tak naprawdę w każdym klubie w zależności od poziomu i finansów, jest inaczej. Przykładowo Liverpool ma aż 20-stu analityków, a każdy z nich zajmuję się czymś innym. Załóżmy, że jeden z nich jest od stałych fragmentów gry i on pomaga drużynie tylko w tym zakresie. Ogląda rywali, analizuje, pracuje tylko nad tym. Z kolei w Polsce zazwyczaj mamy jednego analityka od wszystkiego - analiza, nagrywanie meczu, wrzucanie w przerwie najciekawszych akcji do wglądu, czasem nawet przeprowadzenie treningu, jako drugi trener. Natomiast moja rola w City Wilanów sprowadza się do tego, że uczestniczę na treningach, jako asystent trenera. Rzadko prowadzę treningi bo wyłapuję wtedy znacznie mniej informacji i szczegółów. Wolę obserwować po to, by móc wyłapane błędy przeanalizować później z zawodnikami. Umacniam prawidłowo wykonane ćwiczenia i sugeruję co można poprawić, jeśli coś nie działa. W praktyce wygląda to tak, że rozkładam się ze sprzętem do nagrywania, nagrywam cały mecz i udostępniam później nagranie sztabowi szkoleniowemu. Potem video wysyłane jest zawodnikom. Ja natomiast z całego meczu wycinam fragmenty, które były trenowane. Staram się pokazać parę dobrych i złych akcji. W tych złych, pokazuję co mogłoby być lepiej, w dobrych podkreślam na co warto zwrócić uwagę. Taka analiza trwa od 3. do 5. minut, wrzucam ją na Youtube i rozsyłam link zawodnikom. Oni to oglądają i starają się poprawić na następnych treningach i meczach.


Czym dokładnie różnią się właściwie obowiązki pierwszego trenera i trenera analitycznego?


Po pierwsze główny trener musi wymyślić konspekt. Ja raczej tego unikam. Wolę dostać gotowy konspekt od Łukasza (pierwszy trener) i go zrealizować. To Łukasz na boisku mówi zawodnikom jakie wykonujemy ćwiczenie, co chcemy w nim osiągnąć i jakie są najczęściej popełniane błędy. Podczas gry, w pewnych momentach pojawiam się ja i danym zawodnikom przedstawiam sugestie co jest do poprawy, po czym znów znikam. Tu chodzi o konkretne wskazówki dla zawodników, dosłownie 2-3 zdania. Główny trener jest cały czas na boisku, podpowiada, zarządza grupą, kontroluje czas i tak dalej. Trener analityczny pojawia się sporadycznie, gdy jest taka potrzeba. Oczywiście oprócz bycia analitykiem, są również takie obowiązki jak mierzenie czasu, czy kontrolowanie pracy motorycznej. Nie przeszkadza mi też, jeśli zajmę się na przykład rozkładaniem pachołków.


Co w ogóle dają takie analizy na Waszym poziomie rozgrywkowym?


Zacznijmy od tego, że w jednym miejscu musi się spotkać odpowiednie środowisko ludzi. Moim zdaniem, właśnie takim środowiskiem jest City Wilanów, co jest rzadko spotykane na tym poziomie. Często kluby z niższych lig mają jednego trenera i zawodników, którzy spotykają się na boisku bardziej hobbystycznie, żeby pograć sobie w wolnym czasie, a przy okazji poprawić kondycję. W takich drużynach trener jest bardziej od zarządzania grupą, ewentualnie od podpowiedzenia paru rzeczy i tyle. Na treningu najczęściej jest po prostu "gierka" i obserwacja zawodników pod kątem tego, który jest najlepszy do 11-stki. Natomiast City Wilanów zgromadziło ludzi, którzy dążą do ciągłej poprawy. W jednym miejscu spotkał się bardzo rozwojowy pierwszy trener - Łukasz Pachelski, który nie chce podbierać zawodników z lepszych ekip, a rozwijać tych, którzy przychodzą do klubu. Do trenera dołączyli zawodnicy, którzy widząc wyższy cel, niż pogranie w piłkę trzy razy w tygodniu i wypicie piwka po meczu, chcą się rozwijać. A ci, którzy nie są nastawieni na pracę, po paru tygodniach deklarują, że mają zbyt dużo obowiązków, by dalej uczęszczać na treningi. Sama fajna atmosfera na boisku to za mało. Do tego wszystkiego dołącza analityk, który pokazuje chłopakom co robią źle, a co dobrze. Większość z nich jednak chce obejrzeć taką analizę, zobaczyć samych siebie na boisku, zobaczyć czego trener wymaga od danej pozycji i tym sposobem ulepszają swoją grę. Myślę, że w tym klubie połączyły się ze sobą te wszystkie kropki, co na tym poziomie rzadko się spotyka. Bardzo często, nawet jak środowisko jest odpowiednie, to niestety brakuje tej osoby, która nagra mecz, przeanalizuje nagranie i poświęci na to czas. W niższych ligach najczęściej jest jeden trener, który musi zorganizować trening, sparing, zadbać o wodę, o sędziego, przeprowadzić rozmowę przed meczem, po meczu i jeszcze najlepiej jakby ustawił kamerę i przeanalizował mecz. Wtedy to już jest trener od wszystkiego. Jeżeli jeszcze do tego jest słabo opłacany lub w ogóle robi to charytatywnie, to musi jednocześnie pracować gdzieś indziej. Finalnie okazuje się, że może poświęcić drużynie 1h dziennie, czyli 7h tygodniowo. W przypadku, gdy sztab składa się z czterech trenerów i każdy z nich przeznaczy tyle czasu, wychodzi 24h tygodniowo. I to jest ta różnica.



Jak sądzisz, jaki wpływ mają Twoje analizy na osiągane przez Was wyniki?


Kluczowy (śmiech). A tak serio, to myślę, że znów muszą się połączyć wszystkie kropki. Pierwszy trener musi przeprowadzić dobry trening, który zrealizuje założone cele. Zawodnicy muszą dawać z siebie 110% na każdym treningu. Nawet jak są kontuzjowani, to uprzedzają trenera i realizują indywidualne ćwiczenia - również na 110% możliwości podczas urazu. Sztab szkoleniowy musi być cały czas gotowy i dawać wartościowy feedback, którego zawodnicy chcą słuchać. Ja udzielam się w tej ostatniej części, ale bez dobrych zawodników, czy świetnego treningu, niewiele moglibyśmy osiągnąć. Moja analiza jest tylko częścią sukcesu.


Myślisz, że taka analiza jest niezbędna do tego, by mówić o profesjonalnej grze w piłkę?


Uważam, że tak. Nie wyobrażam sobie, by na ten moment klub myślał o profesjonalizacji swojej drużyny, jeżeli nie będą mieli nagrywanych meczów oraz odpowiedniej analizy gry. Taki feedback jest niezbędny zarówno dla zawodników, jak i dla sztabu, który nie jest w stanie zauważyć wszystkich szczegółów na żywo. W końcu na boisku biega 22-óch zawodników i nie ma możliwości dokładnej obserwacji każdego z nich, nawet przez kilku trenerów. Samo więc nagranie, które daje możliwość ponownego odtworzenia meczu, to już pierwszy krok. Jeżeli ktoś wytnie najciekawsze momenty, da feedback sztabowi i zawodnikom, to już jest drugi krok do profesjonalizacji. Myślę, że w Polsce już powoli zdajemy sobie sprawę, że bez analizy jesteśmy dużo słabsi.


Słyszałam o Waszym celu, by w 10 lat dotrzeć do rozgrywek Ekstraklasy. Rozumiem, że Twoje stanowisko będzie kluczowe w realizowaniu tego planu?


Tak jak stanowisko każdego z drużyny. Bardzo dobry pierwszy trener, analityk, ale i genialni zawodnicy, którzy zrobią na boisku całą robotę. Te trzy punkty nie mogą być od siebie oddzielone. Na pewno chcę być częścią drużynowych sukcesów. Zobaczymy czy uda się nam zrealizować śmiały plan. Nawet, jeśli podwinie nam się noga i wejdziemy do Ekstraklasy w 11-stym, czy 12-stym roku, to i tak będzie fenomen na skalę Polską. Bylibyśmy pierwszą drużyną, która osiągnęłaby taki sukces bez rzeszy sponsorów. Podobną historię przeżył Bruk-Bet Termalica, ale w nich była włożona ogromna suma pieniędzy. My chcemy do tego użyć środowiska nastawionego na rozwój i ciężką pracę. To będzie bardzo trudne i wymagające, ale realne.


Na ten moment, gdy jesteście jeszcze w niższych ligach, bardzo wyróżniacie się Twoją pozycją. Kluby na tym poziomie raczej nie mają takich osób jak Ty, prawda?


Zgadza się. Ewentualnie można jeszcze spotkać się z samym nagrywaniem meczu, ale to też bardzo rzadko. Natomiast w całej lidze faktycznie nie spotkałem drugiego analityka. Parę razy otrzymałem prośby od klubów lub sędziów o przesłanie materiału do wglądu. Myślę więc, że powoli rusza to w dobrym kierunku.



Jakbyś mógł wybrać jakikolwiek klub na świecie, w którym mógłbyś pracować, jaki to byłby klub?


Jest to dość świeży pomysł, ale zaczęła mi się marzyć praca w OFI Kreta. Byłem na wakacjach na Krecie i bardzo mi się tam spodobało. Dodatkowo, zupełnie przez przypadek, natknąłem się na informację, że właśnie z OFI został zwolniony Gattuso. Pomyślałem, że w takim razie może nie jest to jakiś słaby klub. I rzeczywiście - grają w greckiej Super League. Powiedziałem sobie wtedy, że chcę tam pracować i od tego czasu codziennie uczę się języka greckiego. Jest to plan do zrealizowania w perspektywie paru lat, ale jeżeli nie wyjdzie, to nie będę tego odczuwał jako porażkę. Sam cel bardzo motywuje mnie do rozwoju i pracy. Wiem, że nawet jeśli tam nie trafię, to będę zupełnie innym trenerem. I to mi wystarcza.


Twoja odpowiedź znów jest dość nietypowa. Myślałam, że powiesz o Realu Madryt albo Manchesterze United...


Kiedyś podczas rozmowy kwalifikacyjnej w jednym z klubów zapytano mnie, gdzie widzę się za 10 lat. Fajnie byłoby powiedzieć, że w Lechu Poznań albo Legii Warszawa, ale ja wolę związać się z klubem na dłużej i zrobić z nim jakąś reformę. Przykładowo zrobić z 3-cio ligowego klubu, który prawie spadł, klub 2-go ligowy z rozbudowanym stadionem, nową rzeszą kibiców, nowym stylem pracy i jakością organizacji. Wolę pracować 10 lat w 3-ciej lidze, niż po 3-ch miesiącach zostać zwolniony z prestiżowego klubu. Na ten moment nie interesują mnie pieniądze czy aspekty PR-owe. OFI Kreta i tak jest wysoko, bo to najwyższa liga w Grecji, która jest teoretycznie lepsza niż nasza Ekstraklasa.


Chcesz dalej rozwijać się w niszy analitycznej, czy może chcesz kiedyś zostać pierwszym trenerem?


Powiem trochę od innej strony. Rok temu postawiłem sobie cel, że chcę móc się utrzymywać z posady trenera i ten plan został wykonany. Moim zadaniem jest teraz to utrzymać. Nie chciałbym więc pracować jako trener na wyższym poziomie, ale bezpłatnie. Nie oczekuję kokosów, tylko spokoju i bezpieczeństwa finansowego, a jeśli równocześnie będę mógł wejść na wyższy poziom, to super. Póki co, bardzo dobrze pracuję mi się w KS Wilanów. Mam świetnego szefa i prezesa, zawodnicy oraz ich rodzice są ekstra, zarobki w porządku. W City Wilanów udzielam się charytatywnie, chociaż jest pomysł, by asystenci trenera też byli wynagradzani w formie niewielkiej wypłaty. Ale jeśli w klubach, w których pracuję, nagle odszedłby trener lub prezes, zawodnicy nie byliby zmotywowani do gry - to odchodzę. Na ten moment, w obu klubach rok w rok jest lepszy poziom, przez co i ja muszę się rozwijać i nie mogę stać w miejscu. Widzę też, że te drużyny są lepsze dzięki mnie, przez co czuję się spełniony. Gdyby jednak coś się zmieniło, jestem gotowy do zmiany.


A jeśli chodzi o samo stanowisko? Chciałbyś być kiedyś pierwszym trenerem?


Oczywiście, myślę o tym. Jest to jednak daleka perspektywa. W końcu w wieku 40-stu lat będę miał już 20 lat doświadczenia trenerskiego. To o wiele więcej niż trenerzy, którzy są byłymi piłkarzami. Teraz mam 24 lata i jestem młodszy od prawie wszystkich zawodników. Zdarzają się takie przypadki jak Nagelsmann, który trenował starszych od siebie kolegów. Ja natomiast nie mam jeszcze takich zdolności społecznych i umiejętności miękkich, by być naprawdę dobrym trenerem, a jeśli już miałbym to robić, to na 110%. Cały czas się uczę i zdobywam wiedzę, czytam bardzo dużo książek. Zobaczymy jak będzie wyglądało moje życie za 10 lat. Wtedy, jeśli dostanę propozycję, to będzie ona do rozważenia. Ale znów, musi to być klub nastawiony na rozwój i z odpowiednim środowiskiem do pracy. Wydaję mi się, że często trenerzy w poszukiwaniu pieniędzy, zaszczytów i dobrego PR-u idą do klubów, w których jest bardzo zła atmosfera, a piłkarze chcą tylko wziąć pensje i iść do domu. Myślą, że uda im się wszystko zmienić, ale sam trener do takiej zmiany nie wystarczy. Nawet, jeśli jest bardzo rozwojowy, to nie namówi do ciężkiej pracy zawodnika, który za rok planuje skończyć karierę i chcę tylko jak najwięcej zarobić. Więc pokrótce odpowiadając na Twoje pytanie - tak, chciałbym być pierwszym trenerem, ale nie za wcześnie.


Czyli na razie podchodzisz do swojej kariery na spokojnie i będziesz patrzył co dalej się wydarzy?


Zdecydowanie. Nie jestem człowiekiem, który się spieszy.



Jeśli chcecie poznać Bartka bliżej, sprawdzić jakie czyta książki i co o nich sądzi lub się z nim skontaktować, wejdźcie na stronę Bartosz Golat - Z Wizją Końca.


#piłkanożna #futbol #pilkanozna #citywilanów

0 wyświetlenia
  • Facebook Szpilki na trybunach
  • Instagram Szpilki na trybunach
  • Twitter Szpilki na trybunach

©2020 by Szpilki na trybunach. Stworzone przy pomocy Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now