Sara - druga połowa Pawła Olkowskiego

Nie ma się co oszukiwać. Piękna żona, dwójka dzieci i kariera sportowa to marzenie niejednego mężczyzny. Sara, małżonka naszego reprezentanta opowiedziała nam o tym, jak wygląda spełniony sen.

Instagram: saraolkowska

Czy jest Pani fanką piłki nożnej?


- Szczerze mówiąc to nie jestem jakąś zagorzałą fanką futbolu, ale będąc u boku piłkarza musiałam polubić ten sport. 


Co było pierwsze: zainteresowanie piłką nożną czy poznanie swojego męża?


- Siłą rzeczy, poznanie męża.


Jest Pani aktywna zawodowo czy poświęciła się Pani rodzinie?


- Ukończyłam studia magisterskie, jednakże w trakcie nauki zaszłam w ciąże i wyszłam za mąż. Niestety, nie zdążyłam podjąć pracy w zawodzie.


Czy życie z piłkarzem jest trudne?


- Wbrew pozorom życie u boku piłkarza jest trudne, ponieważ nie potrafimy przewidzieć przyszłości. Nie możemy nic zaplanować, a ciągłe przeprowadzki powodują chaos w życiu. Są jednak plusy życia na walizkach, bo razem odkrywamy wiele pięknych miejsc i poznajemy różne kultury. 


Czy jako żona piłkarza, musi Pani walczyć z jakimiś stereotypami?


- Często spotykam się ze stereotypowym myśleniem o żonach sportowców. Ludzie postrzegają nas, jako "wylansowane lale”, które ubierają się w ekskluzywnych butikach i zadzierają nosy, a wcale tak nie jest!  Uważam się za normalną dziewczynę, która lubi ubrać się w wygodne ciuchy, a nie w to, co jest modne i z najdroższej półki.


Jak wspiera Pani karierę swojego męża?


- Od najmłodszych lat sport przejawiał się w moim życiu. Jako nastolatka, byłam w klasie sportowej, a później ukończyłam kurs instruktorki fitness, dlatego zdrowy styl życia nie jest mi obcy. Gotuję dla męża zbilansowane posiłki oraz wspólnie trenujemy. Z natury jestem optymistką i zawsze mam pozytywne nastawienie do życia, więc nawet po przegranym meczu staram się wesprzeć męża dobrym słowem i poprawić mu humor.


Ogląda Pani wszystkie mecze męża? Chodzi Pani na mecze?


- Zazwyczaj wszystkie, jeżeli dzieci mi tego nie utrudniają. Staramy się też uczęszczać na stadion i kibicować tatusiowi. 


Instagram: saraolkowska

Dużo jest rozłąki w związku z piłkarzem?


- W naszym związku nie ma dużo rozłąki, bo zawsze podążam za mężem. Jesteśmy już po trzech przeprowadzkach, ale zawsze staramy się być razem. Wyjątkiem są weekendy, gdy mąż jest na zgrupowaniach przedmeczowych.


Czy jeśli miałaby Pani taką możliwość, zmieniłaby Pani zawód męża?


- Nigdy bym tego nie zrobiła. Paweł kocha to co robi i daje mu to siłę napędową do dalszego działania. 


Czy w Waszym domu najważniejsza jest piłka?


- W naszym domu najważniejsza jest pozytywna atmosfera i szczęśliwa rodzina. Piłka jest na drugim miejscu.


Czy pogodzenie zawodu piłkarza i rodzicielstwa jest trudne?


- Właściwie to jest stosunkowo łatwe. Paweł pracuje tylko dwie godziny dziennie, za wyjątkiem weekendów, także spokojnie może poświecić się wychowaniu dzieci. Z resztą obowiązkami rodzicielskimi staramy się dzielić.


Jakim ojcem jest Pan Paweł?


- Nie mogłabym wymarzyć sobie wspanialszego ojca dla moich dzieci. Paweł chce im poświęcać każdą wolną chwilę i jest przy tym bardzo opiekuńczy.


Kto jest największym fanem Pani męża? Pani czy dzieci?


- Dzieci są chyba największymi i najbardziej zagorzałymi fanami. Nie przepuszczą żadnego meczu taty!


Chciałaby Pani, by mąż grał w polskim klubie? Chciałaby Pani wrócić do Polski?


- To jest ciężkie pytanie. W Polsce nie żyje się łatwo. Jesteśmy dla siebie zbyt surowi, zawzięci, praktycznie się nie uśmiechamy, ciągle doszukujemy się jakiś niedociągnięć. A ja uwielbiam ludzi otwartych i przyjacielskich, dlatego nie wiem czy chciałabym wrócić do kraju. Jedyna rzeczą za która bardzo tęsknię, to moi bliscy. Przykre są święta bez wspólnych wieczerzy. 


Jaki najlepszy moment z kariery Pani męża, najbardziej zapadł Pani w pamięć?


- Chyba okres, gdy występował w lidze angielskiej. Gra na wyspach od zawsze była jego największym marzeniem. 


Wyobraża sobie Pani Wasze życie bez futbolu?


- Absolutnie sobie nie wyobrażam! Przez 12 lat naszego związku, piłka zawsze nam towarzyszyła. Mam cichą nadzieję, że w przyszłości mój syn godnie zastąpi ojca i będę mogła dalej uczestniczyć w rozgrywkach futbolowych, dopingując młodsze pokolenie. 


Instagram: saraolkowska

1,110 wyświetlenia
  • Facebook Szpilki na trybunach
  • Instagram Szpilki na trybunach
  • Twitter Szpilki na trybunach

©2020 by Szpilki na trybunach. Stworzone przy pomocy Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now