Marta - druga połowa Kamila Glika

Tego nazwiska nie trzeba nikomu przedstawiać. Jeden z naszych białych Orłów, obrońca włoskiego klubu Benevento Calcio, były gracz AS Monaco, Torino czy Piasta Gliwice. A w domu czekają na niego trzy księżniczki : dwie córki i Marta - żona Kamila, która zgodziła się odpowiedzieć na parę moich pytań. Zobaczcie jak ta przesympatyczna kobieta wspiera karierę naszego reprezentanta i to od samego jej początku!


Instagram: martaglik

Czy jest Pani fanem piłki nożnej? Jaki jest Pani ulubiony klub?


- Oczywiście, że jestem fanem! Przeważnie kibicuję tej drużynie, w której akurat gra mój mąż. Mam natomiast kilka klubów, które zostały mi w sercu po odejściu z nich Kamila, a zaliczają się do nich Piast Gliwice i oczywiście Torino.


Co było pierwsze: zainteresowanie piłką nożną czy poznanie Kamila?


- Ja sportem interesowałam się od zawsze. Tak się składa, że w mojej rodzinie był już jeden piłkarz. Piłka nożna nie była więc nowością w moim domu. Od czasu, kiedy zostaliśmy z Kamilem parą, futbol wypełnia praktycznie całe moje życie.


Jak poznała Pani swojego męża?


- Znamy się z Kamilem od 7. roku życia. Mieszkaliśmy na tej samej ulicy i chodziliśmy razem do klasy przez całą szkołę podstawową, aż do końca liceum. Jednak na początku bardzo się nie lubiliśmy! Z czasem udało nam się zaprzyjaźnić, a później przyszła wielka miłość, która trwa do dzisiaj.


Instagram: martaglik

Czy pamięta Pani moment, gdy Kamil zdecydował się zająć piłką zawodowo? Podjęliście tą decyzje wspólnie? Miała Pani wątpliwości?


- Kamil od zawsze chciał grać w piłkę. Kluczowym momentem była propozycja wyjazdu do Hiszpanii w 2-giej klasie liceum. Była to jeszcze co prawda drużyna młodzieżowa i praktycznie żadnych zarobków, ale myślę, że właśnie to był moment, który zaważył o jego karierze. Wyjechał na testy, a został już na stałe.


Pytam, bo zazwyczaj, gdy młody chłopak mówi, że chce zostać piłkarzem to wydaje się być tak nierealne, że aż niemożliwe. Nie miała Pani takiego wrażenia?


- Nie, Kamil był zdeterminowany. Chciał grać zawodowo i robił wszystko żeby tak było. Ja po prostu starałam się mu pomóc. Pamiętam, jak od razu po szkole jeździł na treningi, a wieczorem ja wychodziłam na przystanek i czekałam na niego aż wróci. Gdy wyjechał za granicę, to myślałam, że umrę z tęsknoty! Nie było wtedy internetu i telefonów jak teraz. Pisaliśmy listy, umawialiśmy się na czatcie na konkretny dzień, żeby Kamil mógł iść do kafejki internetowej...


Czy życie z piłkarzem jest trudne?


- Po 17-stu latach chyba już się przyzwyczaiłam, ale początki były trudne. Najgorzej wspominam momenty, gdy byliśmy już za granicą, Kamil wyjeżdżał na mecze, a ja zostawałam sama w obcym kraju, nie znając języka... ale jakoś musiałam sobie radzić! Myślę, że ich zawód jest specyficzny, jak każdego sportowca. Mają inny tryb dnia, inaczej rozplanowany cały rok, nie mogą wziąć sobie urlopu w dowolnym momencie czy chociażby pójść na "L4".


Jak wspiera Pani karierę męża?


- Jestem z Kamilem od samego początku jego kariery. Zawsze go wspierałam i byłam przy nim, nie ważne czy wygrywał, czy przegrywał. Dla niego najważniejsze było to, że wracając do domu, nie czeka na niego puste mieszkanie, a kochająca rodzina. Dlatego też zaraz po maturze zdecydowałam się wyjechać za nim. Wiedziałam jak bardzo mnie potrzebuje.


Ogląda Pani wszystkie mecze Kamila?


- Oczywiście, że oglądam wszystkie mecze! Chodzę na stadiony, jeżdżę, latam... staram się być na wszystkich występach męża, chociaż nie zawsze mogę. Kocham piłkę tak samo jak Kamil i nie wyobrażam sobie nie wspierać go w tak ważnych momentach. 


Instagram: martaglik

Dużo jest rozłąki w związku z piłkarzem?


- Bardzo dużo, ale to też zależy na jakim poziomie gra dany piłkarz i czy jego zespół gra w takich rozgrywkach jak Liga Europy czy Liga Mistrzów. Do tego trzeba doliczyć grę w reprezentacji, jeśli zawodnik zostanie powołany. W takich przypadkach, tych spotkań jest dużo więcej niż tylko ligowe, a czas spędzany w domu bardzo się skraca. 


Czy jeśli miałaby Pani taką możliwość, zmieniłaby Pani zawód męża?


- Nigdy. Wiem jak bardzo Kamil kocha piłkę i za żadne skarby świata bym mu tego nie zabrała.


Czy w Waszym domu najważniejsza jest piłka?


- Najważniejsza jest szczęśliwa rodzina. Piłka jest bardzo ważna, bo ona daje nam tak zwany "chleb do życia". Zawód piłkarza jest tak skonstruowany, że praktycznie wszystko musi być ułożone pod plan Kamila. Ale wszystko się da, jak się chce!


Czy pogodzenie zawodu piłkarza i rodzicielstwa jest trudne?


- Z mojej perspektywy trochę tak. Chociażby na samym początku, gdy dziecko jest malutkie. Ciężko jest zbudować relacje z niemowlakiem, jak ciągle nie ma Cię w domu. Myślę natomiast, że Kamil sobie z tym świetnie radzi, bo obydwie córki za nim szaleją!


Instagram: martaglik

Jakim ojcem jest Kamil?


- Śmiało mogę powiedzieć, że jest wspaniałym ojcem. Nie mówię, że idealnym, bo takich nie ma, ale dla naszych córek jest całym światem. Zawsze mogą na niego liczyć, a gdy mama czegoś nie pozwala, to od razu biegną do taty. Wiedzą jakie ma miękkie serce i zrobi dla nich wszystko.


Kto jest największym fanem Kamila? Pani czy córki?


- Myślę, że my wszystkie. Jest dla nas najważniejszy jako mąż, ojciec i piłkarz.


Chciałaby Pani, by Kamil grał w polskim klubie?


- Bardzo chcielibyśmy wrócić do Polski. Na pewno pod koniec kariery, Kamil zagra jeszcze w polskim klubie. 


Jaki najlepszy moment z kariery Kamila najbardziej zapadł Pani w pamięć?


- Ciężko wybrać, bo w sumie było ich kilka takie jak Mistrzostwa Europy we Francji, Mistrzostwo Francji, gdy mąż grał w Monaco, czy półfinał Ligi Mistrzów. To były emocje nie do opisania! Nawet teraz mam gęsią skórkę, gdy o tym pomyślę.


Wyobraża sobie Pani Wasze życie bez futbolu?


- Nie! W naszym domu piłka nożna będzie już zawsze.


Instagram: martaglik

569 wyświetlenia
  • Facebook Szpilki na trybunach
  • Instagram Szpilki na trybunach
  • Twitter Szpilki na trybunach

©2020 by Szpilki na trybunach. Stworzone przy pomocy Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now